Obserwatorzy

Translate

w Naturze





Na szybko w Naturze zakupiłam kilka rzeczy.



  •  Peeling zakupiłam gdyż skończył mi się morelowy Soraya (miłość na wieki)
  •  Korektor Rimmel Wake Me Up 001 Ivory - spore zaskoczenie, wystarczająco dobrze spełnia swoje zadanie.
  •  Farba Garnier czyli klasyk. 



Chciałam kupić tańszy korektor, jednak każdy inny oprócz flagowych marek był otwarty i śmierdział.
O zgrozo, w moim mieście w każdej Naturze (a na potęge w jednej, która już jest tam bardzo długo) wszystkie kosmetyki Essence lub Sensique są pootwierane, lakiery są rozwarstwione, kredki połamane, szminki używane (bleee). Natomiast Astor, Rimmel, L'Oreal czy Kobo są wręcz pucowane przez panie z obsługi. Aż na myśl się nasuwa, że jakaś siła tam robi to specjalnie aby klient nabył rzeczy droższe. W taki oto sposób na korektor (sensique - moim zdaniem bardzo dobry) zamiast zamierzonych 8 zł wydałam około 23zł (Rimmel).


XOXO

3 komentarze :

  1. oj nie znoszę tych farb z garniera... z moich włosów po 3/4 myciach się zmywa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja kolejny raz chciałam dać szansę garnierowi i już użyłam i zamiast złotego brązu wyszedł bardzo ciemny i mam nadzieje, że zmyje się bardzo szybko:(

      dzieki za komentarz:)

      Usuń
  2. super, dziękuje za kom i zapraszam ponownie :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz - w ramach rewanżu chętnie odwiedzę Twojego bloga:)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka