Obserwatorzy

Translate

Sangre de drago krem natłuszczająco regenerujący



Gdy jakiś czas temu przy zamówieniu w firmie zajmującej się dystrubucją andyjskich suplementów diety, jako gratis dostałam krem Sangre de drago. Po dłuższym przetestowaniu stwierdzam, że krem jest rewelacyjny na zimę i mrozy.

Zima na szczęście dobiegła już końca, ale krem jest warty zaprezentowania.



Doskonale sprawdził się w mrozie, zapobiegał efektowi ściągniętej skóry oraz podczas uczucia suchości takim gdy natychmiast musi się nałożyć krem na twarz. Dodatkowym plusem kremu jest wydajność, używam go przez trzy miesiące i kremu jest nadal ponad połowa tubki. Krem ma ciekawy kolor, lekko różowy i w moim odczuciu po dłuższym używaniu lekko rozjaśnia skórę.

Pojemność - 75 ml.

Plusy:

  • doskonale radzi sobie z podrażnieniami
  • dobry dla cery wrażliwej
  • dobry dla cery naczyńkowej
  • dobrze natłuszcza
  • nie zapychał 
  • duża wydajność
  • nienachalny zapach 
  • poręczne opakowanie

Minusy:
  • Nie spotkałam się z nim w regularnych sklepach czy aptekach
  • Cena w sklepie internetowym to 29.90 zł, uważam, że to za dużo.


Podsumowując, jest to dobry krem na zimę i gdy potrzebujemy dobrze natłuścić twarz czy nawet dłonie. Myślę, że kiedyś zakupie go ponownie lub inny jego wariant z propolisem.


Krem dostępny tutaj.
Wariant z propolisem dostępny tutaj.





Znacie Sangre de Drago? Czego używacie w zimie? Specjalnych kremów zimowych czy wystarcza wam klasyczny kremik Nivea?

8 komentarzy :

  1. Nie znam tego kremu, ale wydaje się być OK :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam cerę tłustą, więc wolę unikać takich specyfików :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też mam tłustą, ale co zrobić jak zimno trzaska w tak zwany pysk:)

      Usuń
  3. w odpowiedzi na komentarz na Bordowych Szpilach odnośnie YR kakaowego
    nie nie próbowałam :] Ale uwielbiam też piwonię i ostatnio moja mama coś zamówiła z takiej jakiejś orientalnej serii z olejkami Żel pod prysznic i powiem że też jest rewelacyjny, skóra po kąpieli czy prysznicu nie jest sucha a nawilżona, pierwszy taki żel który mnie nie wysusza, a moja skóra jest bardzo wrażliwa na zmiany wody. W domu zawsze mam suchą, w Opolu optymalną bo tu najwięcej teraz czasu spędzam, a jak czasami jestem we Wrocławiu to dostaje czerwonej wysypki na rękach. Woda w Polsce wszędzie inna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. orientalna seria też jest świetna:) o tak wszedzie w polsce jest inna, powiem ci że nawet w holandii jest strasznie twarda, inna niż nasza i też można dostać wysypki na początku:)

      Usuń
  4. Ja też mam zamiar zakupić trochę więcej tych paletek, niesamowicie mi się spodobaly i będą goscić teraz u mnie częściej :)

    co do kremow, to ja ostatnio testuje tyle..ze oho ;D ps. dzieki za dodanie do blogrolla ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma za co:) czekam na relacje z Twoich sleekowych zakupów:) masz już coś 'na oku'? ja planuje wkrotce zakupic ppq i au naturel:D

      Usuń

Dziękuję za komentarz - w ramach rewanżu chętnie odwiedzę Twojego bloga:)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka