Obserwatorzy

Translate

Porządki w kosmetyczce - część 1


Modnym (i według mnie bardzo pozytywnym) ostatnio zjawiskiem jest kosmetyczny minimalizm oraz "publiczne" porządki w kosmetyczkach. Zainspirowana słynnym już filmikiem Baby Jane Hudson w którym pozbywa się ona sterty zalegających kosmetyków, postanowiłam zrobić u siebie porządek z nieużywanymi, starymi czy też nie sprawdzającymi się u mnie produktami. 

Nie kupuję drogich kosmetyków, zwykle wybieram Essence, Catrice czy Avon, jednak szkoda mi pieniędzy, które zmarnowałam przez sugerowanie się promocjami, gratisami czy też po prostu przez źle dobrany kolor podkładu, który potem zalega na półce i obrasta kurzem.

Do selekcji została mi jeszcze szufladka, w której trzymam cienie i pudry, druga w której mam produkty do pielęgnacji ciała oraz łazienka, gdzie piętrzą się różnorakie żele pod prysznic oraz balsamy. Zapraszam na krótki pokaz kosmetyków kolorowych, z którymi dzisiaj się pożegnam.


A. Mincer Pharma puder w kremie - wersja dla cery z problemami naczynkowymi, ja takich problemów nie mam, jednak produkt sprawdzał się fajnie, skutecznie ukrywał zaczerwienienia, nie zapychał zbyt bardzo, ale jak dla mnie był bardzo ciężki. Puder ważny był do 10.2014, zapłaciłam za niego około 14,99 zł.

Avon Color Trend fresh face, oil free foundation - podkład o fajnej, lekkiej konsystencji, który miał zapewniać świeży wygląd. Podobała mi się jego formuła i konsystencja, jednak po pewnym czasie zaczęła mnie po nim swędzieć twarz. Nie wiem co było tego przyczyną, jednak fluid odstawiłam i dolegliwości przeszły. Jego cena była niska, około 10 zł, warto wypróbować. Teraz sprzedawany jest w przezroczystym opakowaniu, może kiedyś kupię ponownie.

SO Me, under eye concealer - w Holandii dostępny w sieci sklepów Action za 1,99 euro, kupiłam z ciekawości. Ma fajny zapach, lekko cytrusowy, jednak to wszystkie jego plusy. Ma wodnistą konsystencję, nie zakrywa cieni pod oczami a chyba nie taka jest rola korektora. Napisy z opakowania szybko się ścierają przez co wygląda ono nieestetycznie. Nie kupię ponownie, ponieważ w takiej samej cenie mogę dostać mój ulubiony korektor Essence.

Essence Colour Arts, baza do ust - kompletnie nie mogę sobie przypomnieć jak ten produkt znalazł się w mojej kosmetyczce. Być może był dodawany gratis, nie pamiętam. Wiem natomiast, że wogóle nie był mi potrzebny. Kosmetyk ma pomóc nam w aplikacji pigmentów na usta, ma klejącą się konsystencję więc myślę, że dał by radę. Nie sprawdzę już tego, ponieważ produkt śmierdzi i nie za fajnie wygląda. Myślę, że lepiej go wyrzucić. Jego cena to 1,99 euro.

Essence Crystal-iced, cień do powiek - kupiłam, ponieważ szukałam fajnego perłowego cienia, a ten wówczas kosztował 0,99 euro. Użyłam kilka razy, efekt cienia był zbyt dramatyczny i nie przypadł mi on do gustu więc poszedł w odstawkę.

Catrice Infinite Matt - kupiony dzięki pozytywnym recenzjom blogerek, był ok, krycie średnie chociaż wogóle nie matowił a to właśnie miał robić. Używałabym go do końca, jednak pompka zacięła się na amen przez co fluid zamieszkał w głębi szuflady. Kosztował wówczas 5,99 euro.

Yves Rocher Couleurs Nature - comfort creme foundation - kupiony na promocji w sklepie internetowym YR, niestety dobrałam zbyt ciemny odcień, teraz używam go sporadycznie gdy bawię się w "konturowanie na mokro", oraz gdy trochę się opalę - wtedy sprawdza się idealnie. Bardzo wydajny (opakowanie 40ml), dobrze kryje, przyjemnie pachnie. Niestety, zagapiłam się i nie zauważyłam terminu ważności, który minął 09.2014. Mam go już od trzech i pół roku, a jak wszystkie wiemy jest to już wręcz krytyczny czas dla każdego kosmetyku. Co ciekawe, pomimo upływu takiego czasu, kosmetyk nie jest rozwarstwiony, zjełczały ani nie śmierdzi czym jestem bardzo zaskoczona. Jedyny kosmetyk w tym zestawieniu, który naprawdę żal mi wyrzucić. Polecam, na pewno kiedyś kupię ponownie, jednak w jaśniejszym kolorze. Zapłaciłam za niego około 50 zł.


Avon Solutions - beautiful hydration spf 20 - produkt do którego mam mieszane uczucia, niby nawilża, niby ma nadawać kolor ale nie ma żadnego specjalnego efektu. Idzie do kosza, ponieważ dziwnie pachnie. Mam nowszą wersję w zapasie, ale jak na razie nie mam ochoty go używać. Kupiony w promocji za około 11 zł.

Essence Tinted Moisturized - nawilżający krem z kolorem, niestety średnio nawilża, jednak nadaje fajnego kolorytu. Miałam go wyrzucić, jednak jest ważny do listopada 2015 więc jeszcze dostanie szansę. Cena to 2,49 euro.

Essence You rock! eyeshadow palette - paletka 6 cieni, używałam przez jakiś czas po czym mi się znudziły. Trwałość i pigmentacja bardzo średnia, kupione w przecenie za 2 euro.

Paletka korektorów Jillian Dempsey for Avon - kosmetyk kupiony już bardzo dawno temu, nie za bardzo się u mnie sprawdzał, więc od 2012 (!!!) leżał obrastając kurzem. Z tego co pamiętam, kosztował około 25 zł.



Essence - błyszczyki, pomadki ochronne - jeden lakier do ust w kolorze czerwonym, reszta to zapomniane błyszczyki z dna szuflady, które od dawna już nie wyglądają w żaden sposób estetycznie, są stare, rozwarstwione i źle pachną. Nie wiem po co trzymałam je tak długo.
Pamiętam, że warianty On Top nadawały fajny efekt. Pomadki natomiast zacięły się i nie mogłam ich w żaden sposób wydobyć. Cena - około 2 euro za każdy błyszczyk (do kosza idzie sześć), a koszt pomadek to 1,49 euro za sztukę.




Szacunkowa kwota zmarnowanych pieniędzy: niecałe 111 zł oraz około 26,50 euro.


Cieszę się, że te kwoty nie idą w tysiące, jednak nie są to grosze a pieniądze, które można było lepiej wydać czy też po prostu oszczędzić.


Kosmetyki, które jeszcze ze mną zostają:

Essence Illuminating Base - kosmetyk chyba już niedostępny w ofercie Essence, kupiony dawno, jednak do tej pory nie otwierany i nie używany. Zostanie wykorzystany jako rozświetlacz. Myślę, że kosztował około 3,49 euro.

Avon Magix face perfector - Baza, którą odstawiłam z powodu tego, że się nie sprawdzała. Chyba nawet jest na ten temat osobny post. Jakiś czas temu do niej wróciłam i jestem zadowolona. Cena to około 19,99 zł.

Krem pod oczy Avon peach and cotton - całkiem przyjemny kremik, nawilża, jest tani (około 10 zł). Pamiętam, że kupiłam go na zapas gdyż fajnie się sprawdzał.

Cienie do powiek Rimmel - kupione na przecenie za 5,99 euro. Do tej pory nie używane.



Dzięki modzie na "kosmetyczny minimalizm", dzięki filmikowi Baby Jane Hudson, oraz po prostu dzięki porządkom zdałam sobie sprawę jak dużo gromadzimy niepotrzebnych kosmetyków robiąc zakupy na poprawę humoru, tworząc przy tym niepotrzebne nikomu do szczęścia kolekcje cieni czy pomadek ulegając promocji czy recenzji (często sponsorowanej przez sklep czy producenta).

Nie mówię, że sama nagle zostanę ortodoksyjnym kosmetycznym minimalistą z jednym żelem pod prysznic czy balsamem, ponieważ rzeczy takie jak zapachy szybko mi się nudzą, dlatego zawsze mam ich co najmniej dwa. Na pewno jednak zaczerpnę z tej filozofii to, że nie warto gromadzić produktów, w szczególności takich jak fluidy, cienie czy szminki - w te kosmetyki postaram się rozważniej inwestować.

Co uważacie o takim zjawisku jak minimalizm? Czy według was jest to pomysł na styl życia czy moda która przeminie? Kupujecie kosmetyki na zapas czy lubicie robić zakupy na bieżąco?

4 komentarze :

  1. Avon Solutions - beautiful hydration spf 20 ja bardzo lubiłam :)
    Porządki w kosmetyczce robię ok raz na 2 miesiące, także nic u mnie nie zalega :)

    OdpowiedzUsuń
  2. przydałoby mi się takie sprzątanko, ale nigdy nie mogę się za to zabrać :D

    zapraszam na recenzję błyszczyków powiększających usta, oraz do obserwowania :)
    http://prostozkosmetyczki.blogspot.com/2015/05/wibo-spicy-lip-gloss-recenzja.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ostatnio zrobiłam porządki w pielęgnacji. 3 worki poszły na śmietnik, bo kosmetyki były przeterminowane, niektóre nawet o 2 lata! Teraz staram się, z różnym skutkiem, nie kupować nic nowego, zwłaszcza jeśli mam tego zapas. Ale czasem wprost się nie mogę powstrzymać. Kolorówka, poza lakierami, na razie się ostała.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz - w ramach rewanżu chętnie odwiedzę Twojego bloga:)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka