Obserwatorzy

Translate

StyleToneBox - December 2016


Motyw przewodni grudniowego StyleToneBox to "sparkles and champagne", czyli coś dedykowanego specjalnie na czas świąteczno-sylwestrowy gdy często mamy ochotę na coś błyszczącego w makijażu.  

Co znalazło się w grudniowym boxie?

#1 LookX Lipstick - 103 Cappucino Matt
Lubię poznawać nowe marki, nowe pomadki, a na tą nie zdecydowałabym się ze względu na jej regularną cenę, także cieszę się, że ją otrzymałam. Przepiękny odcień o matowym wykończeniu.
 
#2 City Color - Highlight Trio
 
Solidnie wykonana paletka trzech bardzo napigmentowanych rozświetlaczy o satynowym wykończeniu. Rozświetlenia nigdy za wiele, prawda?

#3 Beauty Made Easy - "Happy Holidays" Lip Balm Set

Zestaw dwóch balsamów do ust. Nie wiem jak wy, ale ja używam takich pomadek ochronnych przez cały rok, więc zestaw ten na pewno się nie zmarnuje.

#4 Bella Pierre - Cosmetic Glitter "Spectra"

Brokat - ten element nigdy nie gościł w moim makijażu. Może czas aby to zmienić?

#5 Styletone - Oval brush - Size S for eyeshadow
Pędzelek w stylu popularnych pędzli Artis, ma nam posłużyć do cieni do powiek czy też do korektora. Jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi.

Podobnie jak w poprzednich miesiącach, box przypadł mi do gustu. Wszystkie kosmetyki, może poza brokatem do którego nigdy nie byłam przekonana, znajdą u mnie zastosowanie. 
Jeżeli mieszkacie w Holandii lub w Belgii śmiało możecie zamówić box tutaj.  Ja już jestem ciekawa, co StyleTone przygotuje w następnym miesiącu.

Zobacz także:

Jak podoba się wam grudniowy StyleToneBox?

Kruidvat - The Master Perfumer - N°7 Black Vanilla / N°20 Velvet Patchouli





The Master Perfumer to linia wód toaletowych drogerii Kruidvat. Przyznam, że czesto po nie sięgam ze względu na przystępną cenę oraz duży wybór wariantów zapachowych. Wiele z nich jest inspirowanych znanymi perfumami.  Dziś chciałabym przedstawić dwa z moich ulubionych w tym momencie zapachów: N°7 Black Vanilla oraz N°20 Velvet Patchouli.



N°7 Black Vanilla - frezja, wanilia, piżmo

Zapach urzekł mnie od pierwszego momentu. Wanilia jest tutaj bardzo słodka, świetnie komponuje się z frezją. Dotychczas wszystkie waniliowe aromaty jakie spotykałam były nieco syntetyczne, tutaj tak w żadnym wypadku nie jest. Przyjemny, słodki, aczkolwiek nie mdlący zapach z lekkim pazurem. Zapach porównywany jest do Chopard Wish.


N°20 Velvet Patchouli - śliwka, róża, paczula

Ciepły, owocowo-kwiatowy zapach z nutką czegoś korzennego. Zdecydowanie jest to zapach odpowiedni na jesienne czy też zimowe dni ale też i wieczory. Otulający.  Ostatnio sięgam po niego bardzo często.


Na uwagę zasługują flakoniki tych zapachów. Solidne, proste i eleganckie ładnie będą prezentować się na toaletkach.

Mimo tego, że są to tanie zapachy to wcale tego nie czuć. Trwałość oceniam na około 5-6 godzin.  Wody toaletowe The Master Perfumer dostępne są w dwóch pojemnościach - 15ml oraz 50ml. Za 15 ml zapłacimy 3,49 euro a za 50 ml 7,99. Polecam je również na prezent - linia zawiera nie tylko zapachy dla kobiet, ale również i dla mężczyzn.

Ziaja - biała herbata - krem bionawilżający do cery tłustej i mieszanej


Podczas zakupów w Polskim sklepie zaopatrzyłam się w bionawilżającą propozycję od firmy Ziaja.  Przyznam, że sięgnęłam po niego w ciemno - nie wgłębiając się w recenzje - głównie ze względu na sympatię i sentyment do marki, oraz dlatego, że ich kosmetyki zwykle sprawdzają się u mnie bardzo dobrze.

Krem opakowany jest w 50 ml słoiczek typowy dla kremów Ziaji, kosmetyk pod wieczkiem jest zabezpieczony folią co daje nam pewność, że nikt przed nami się nim nie bawił - za to duży plus.




Sam kosmetyk doskonale trafił w moje potrzeby. Ma lekką konsystencję, fajnie nawilża, bardzo szybko się wchłania, doskonale współpracuje z podkładem. Po jego użyciu cera jest wygładzona i znormalizowana. Zauważyłam, że pomaga w redukcji wydzielania sebum (a z tym mam duży problem i jeżeli coś pomaga to zauważam to bardzo szybko). Ma lekki, rześki zapach. 

Mimo tego, że zawiera parafinę w żaden sposób mnie "nie zapchał", nie dostałam żadnego wysypu czy też podskórnych grudek.

Myślę, że jest to fajna propozycja dla osób, które szukają optymalnego nawilżenia na dzień i kremu w przystępnej cenie, który będzie współpracował z fluidami, nie powodując, że będą one się rolować.


Krem jest dedykowany dla cery mieszanej oraz tłustej z czym się zgadzam, uważam, że poziom nawilżenia nie będzie wystarczający dla osób z cerą suchą - tym osobom polecam znany już chyba wszystkim krem kakaowy:)

Ja zapłaciłam za niego 2,49 euro a w Polsce zaczyna się od 5,90 zł więc jest on bardzo tani i dostępny tutaj. Jest to fajna cena jak za taką pojemność i działanie jakie zapewnia.

Który krem Ziaja jest waszym ulubionym?

StyleTone Box - November 2016



Niedawno prezentowałam wam StyleTone Box z października, dziś nadszedł czas na edycję listopadową. Jeżeli jesteście ciekawe, co znalazło się w środku - zapraszam do poczytania :)

#1 Konturówka do ust Lord&Berry

Fajny nudziak, długo się utrzymuje. Zdecydowanie mi się podoba.

#2 Cailyn Mummy whipping bubble mask

Maseczka musująca, wiele o takowych słyszałam i z chęcią wypróbuję.

 #3 Lakier do paznokci Meeki Beauty Lab

Odcień jest ciekawy, jednak ja rzadko kiedy używam lakierów. Dodatkowo StyleTone Box przygotował promocję, dzięki której możemy dokupić drugi lakier Meeki za 5 euro.

 #4 Kokosowy krem do rąk Ziaja

Ucieszyłam się na widok tego kosmetyku, fajnie, że Ziaja zdobywa popularność poza granicami Polski. Krem ładnie pachnie, szybko się wchłania i odpowiednio nawilża.



#5 Tini Beauty - Liptini Lipstick

Trafił mi się odcień Plum Wine, idealny na jesień.

Box możecie zamówić tutaj za 12,50 euro. Podobnie jak w poprzednim miesiącu, kosmetyki przypadły mi do gustu. A jak wam podoba się ta edycja StyleTone Box?

Zobacz także:

Essence - Baza matująca - Get picture ready! Pore refining mattifying primer


Baza matująca Get picture ready! jest kolejną propozycją z jesiennych nowości Essence, która wpadła do mojego koszyka podczas zakupów. Wcześniej miałam już bazę matującą tej samej marki, która sprawdzała się super (recenzja tutaj) więc wiedziałam, że się nie zawiodę.

Mam cerę mocno przetłuszczającą się oraz raczej widoczne pory. Od bazy oczekuję, że zmniejszy ona ich widoczność, oraz na kilka godzin przedłuży świeżość makijażu. Baza Get picture ready! trafiła stuprocentowo w moje oczekiwania.


Baza ma konsystencję żelową, która bardzo szybko się wchłania, nie roluje się, dobrze współpracuje z podkładem oraz pozostawia fajne uczucie nawilżenia. Wklepuję ją w strategiczne dla mnie miejsca, to jest środek czoła, nos, policzki. W rezultacie skóra twarzy jest wygładzona, widoczność porów zredukowana a w bonusie otrzymujemy również lekkie wyprasowanie zmarszczek mimicznych.


Baza zawiera witaminę E, prowitaminę B5 oraz kwas hialuronowy. Jej zapach jest lekki, prawie niewyczuwalny. Nie zapycha. Za 30 ml zapłacimy 3.59 euro.

W serii Get picture ready! znajdziemy również m.in korektor i puder, które również wkrótce opiszę.

Jakie bazy matujące polecacie?


StyleTone Box - October 2016

Od pewnego czasu nosiłam się z zamiarem subskrypcji jednego z boxów dostępnych na holenderskim rynku. Zdecydowałam się na StyleTone Box.


StyleTone Box działa jak każde inne nam znane pudełko - wykupujemy subskrypcję i raz w miesiącu otrzymujemy 5 pełnowymiarowych produktów. Cena jednego pudełka to 12,50 euro (cena zawiera wysyłkę).

http://www.styletone.com/?n=lid&o=15601
screen ze strony StyleTone.com



 Dodatkowe plusy pudełka to:


  • nie zawiera produktów testowanych na zwierzętach
  • box wykonany jest z materiału przyjaznego środowisku

Co zawiera pudełko StyleTone w październiku 2016?

Chella eyebrow defining gel - żel do brwi. Żel do brwi zawsze warto mieć, nie słyszałam wcześniej o tej marce, więc jestem ciekawa jak się sprawdzi.

  Jelly Pong Pong Lighten Up - kredka rozjaśniająco-rozświetlająca.  Akurat kończy mi się moja kredka z Catrice, więc na pewno przetestuję.

 Starlooks Lip Crayon - kredka do ust, mi trafił się wariant Majesty. Ciekawy jesienny kolor, bardzo mi się podoba.

 Hikari Blush - róż do policzków, do mnie trafił odcień Cameo.

 Brush Cleaner - gadżet do mycia pędzli, coś na wzór BrushEgg, fajnie, że pojawił się w pudełku, ponieważ chciałam go kupić.

W pudełku znajduje się również mini magazyn opisujący kosmetyki, które znajdziemy w środku oraz kosmetyczne porady.

Podsumowując, zawartość pudełka trafiła w mój gust. Jest to mój pierwszy box tego typu, więc cieszę się, że mnie nie zawiódł.

Jeżeli mieszkacie w Holandii lub Belgii i chciałybyście zamówić Style Tone Box, zapraszam do skorzystania z mojego linka (klik). Pozwoli mi to uzbierać punkty na darmowe pudełko.

Co sądzicie o StyleTone Box? Podoba wam się zawartość?

Etos - Powder brush


Dzisiaj chciałabym opowiedzieć o pędzlu, który dla mnie okazał się strzałem w dziesiątkę. Jeżeli odwiedziłyście kiedyś Holandię, na pewno znacie drogerię Etos, jedną z najpopularniejszych tutaj drogerii. Jakiś czas temu odświeżyli oni asortyment pędzli marki własnej. Wśród nich znalazł się pędzel do pudru - Powder Brush.


Pędzel wykonany jest z włosia syntetycznego. Jest bardzo miękki. Pędzel rozkłada kosmetyk równomiernie na twarzy, świetnie nadaje się do aplikacji pudrów sypkich jak i do pudrów w kompakcie - do takich najczęściej go używam. Fajnie sprawdza się też z bronzerem.


Podczas prania zachowuje się dobrze, nie gubi włosia, nie odkształca się, szybko wysycha. Zapłaciłam za niego 7.99 euro, uważam, że jest to świetna cena jak za pędzel tak dobrze wykonany. Myślę, że zdecyduje się na kolejne pędzle z tej serii.

Essence - Smoothing lip peeling - 01 kissing me softly


Mimo tego, że sama przygotowuję sobie peelingi do ust, między innymi z brązowego cukru i oleju kokosowego, od czasu do czasu chciałabym spróbować czegoś nowego. Z fajną propozycją wyszło  Essence, gdzie wśród jesiennych nowości pojawiło się wiele ciekawych kosmetyków - w tym peeling do ust w formie pomadki.

Na początku powierzchnia pomadki jest gładka, jednak po pierwszym przesunięciu po ustach czuć drobinki zapewniające efekt peelingujący. Wielkość drobinek określiłabym jako średnią, a ich siłę ścierania jako bardzo satysfakcjonującą (na pewno nie zedrzemy sobie nieprzyjemnie ust). Pomadka szybko pozbywa się ewentualnych suchych skórek, świetnie wygładza i dodatkowo nawilża usta.


Zawiera olejek arganowy oraz olej z awokado (skład na stronie producenta). Zapach produktu jest lekko słodkawy, jeżeli chodzi o jego smak - powiedziałabym, że jest raczej bezsmakowy. Peeling fajnie sprawdza się w połączeniu z masełkiem do ust z tej samej serii.

Jest tak samo dobry jak scrub do ust, który robiłam własnoręcznie, przy czym jego dodatkowym plusem jest to, że dzięki wygodnej formie pomadki mogę go mieć zawsze przy sobie.
Cena peelingu to 1,99 euro.

SAMMYdress.com - zamówienie


Kilka postów temu pokazywałam wam co zamówiłam ze sklepu SAMMYdress.com. Wszystkie rzeczy już do mnie dotarły, więc czas na opisanie moich wrażeń.

Kontakt z pracownikiem sklepu był przejrzysty i szybki, odpowiedź przychodziła w ciągu kilku godzin. Czas oczekiwania na paczkę wyniósł 10 dni. Rzeczy były zapakowane w foliową kopertę, oprócz tego nie były niczym zabezpieczone. Nie musiałam opłacać żadnego cła.

Oto rzeczy, które zamówiłam:

Opakowanie trzech pędzli było zabezpieczone folią, także mamy pewność, że nikt wcześniej ich nie dotykał. Co prawda widać było jedną wadę, a mianowicie ślad po nadmiarze kleju pomiędzy różową a czarną częścią pędzla, jednak łatwo dało się to wyczyścić i nie wpłynęło to na jego jakość. Pędzle mają takie samo włosie jak oryginalne RT, jest zwarte i nie wypada. Pędzle spełniają swoje zadanie, aplikują kosmetyki bez zarzutu. Jak najbardziej polecam.

Czarna bluzka z fajnym motywem przy dekolcie, który jednak jest nieco głęboki. Fajnie będzie prezentować się na dziewczynach z większym biustem. Jest wygodna i nie odbiega jakością od ciuchów z sieciówek.
Jest to moje pierwsze zdjęcie tego typu gdzie pokazuje jakiś ciuch, dodatkowo nie miałam nikogo do pomocy także zrobiłam co mogłam, mam nadzieję, że jakoś to wygląda.

Bluzka jest bardzo wygodna - jednak gdy miałam ją na sobie pojawiały się wścibskie pytania czy przypadkiem nie jestem w ciąży, co niezbyt mi odpowiada. Mimo tego dobrze się ją nosi.

Zapakowany był w trochę zdewastowany i wyglądający na stary kartonik. Urządzenie chyba trochę przeleżało w magazynie. Bardzo się nim rozczarowałam, ponieważ wygląda na bardzo zdezelowany (starty napis i obicia, stan masażera możecie zobaczyć na zdjęciach) i pomimo użycia nowych baterii nie działa, dlatego nie mam o nim żadnej opinii.


Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z pędzli oraz czarnej bluzki. Nie przypominają one tandetnej chińszczyzny, wręcz przeciwnie - nie odbiegają jakością od rzeczy, które można kupić normalnie w sklepie. Pamiętam rozmowę ze znajomym, który zajmował się pozyskiwaniem nowych wzorów ubrań na nadchodzące sezony dla swojej firmy. Zamawiał je właśnie z Chin oraz z fabryk w Bangladeszu, także miejmy świadomość, że wiele przedsiębiorców robi właśnie to samo - zaopatrują się w chińskich magazynach, sprzedając później towar z dużą marżą.
Z zamówionych produktów nieco zawiódł mnie jedynie masażer, który nie działa.

Oceniam sammydress.com dobrze i bardzo możliwe, że zrobię tam kiedyś kolejne zakupy, ponieważ wiele rzeczy mnie zaciekawiło - moją wishlistę możecie zobaczyć tutaj.

Avon - Nutra Effects - Miracle Glow - Regenerujący eliksir do twarzy


Lekki, szybko wchłaniający się olejek (tutaj nazywany eliksirem) do twarzy to produkt, którego poszukiwałam już od dawna. Co prawda mam swój sprawdzony olejek Palmers, ale chciałam spróbować czegoś nowego. Dlatego, gdy takowy pojawił się w katalogu Avon nie pozostało mi nic innego jak zamówić go i wypróbować :)

Nutra Effect Miracle Glow to mieszanka pięciu olejków:
  • olejek babassu
  • olejek z pestek marakui
  • olejek z zielonej kawy
  • olejek z siemienia lnianego
  • olejek marula 
Miks tych olejków ma nawilżyć, wzmocnić, ujędrnić i odżywić skórę, dodatkowo ma nadać jej zdrowy wygląd.
Eliksir nadaje się do stosowania zarówno na dzień i na noc, jak zaleca producent - po nałożeniu kremu.
Avon - Regenerujący eliksir do twarzy skład (kliknij, aby powiększyć)

Moje wrażenia:

Stosuję kosmetyk na noc, bezpośrednio na oczyszczoną skórę ponieważ taki sposób jest dla mnie najbardziej komfortowy i pozwala mi na uzyskanie najlepszych efektów. Mimo tego, że producent zapewnia, że olejek nałożony na krem szybko się wchłonie, jak wiemy "szybko" jest pojęciem względnym i tak naprawdę zajmuje to kilkanaście minut (próbowałam z różnymi kremami). Olejek nałożony samodzielnie wchłania się znacznie szybciej. 

Eliksir ma oleistą konsystencję, która jednocześnie jest bardzo lekka. Pachnie bardzo delikatnie, aczkolwiek bardzo miło.
Nałożony samodzielnie w mniejszej ilości (1-2 krople) również fajnie sprawdza się na dzień, jednak pamiętajmy aby dobrze się wchłonął zanim przystąpimy do nakładania kosmetyków kolorowych.

Avon -  Regenerujący eliksir do twarzy (kliknij, aby powiększyć)

Czy zaobserwowałam coś z tego co obiecuje producent? Tak, skóra twarzy jest ujędrniona, odżywiona, wygląda miło i świeżo, jest rozjaśniona. Dodatkowo lubię nakładać go grubszą warstwą w okolice oczu, moja skóra w tym miejscu bardzo go polubiła.
Eliksir Miracle Glow nie zapycha, w żaden sposób również mnie nie podrażnił.

Na uwagę zasługuje również poręczne i bardzo estetyczne szklane opakowanie z pipetką, która ułatwia nam dozowanie produktu. 

Wydajność eliksiru oceniam jako OK, po prawie 2 miesięcznym użytkowaniu zostało mi jeszcze 1/4 kosmetyku.

Regularna cena regenerującego eliksiru do twarzy to 40 zł. W promocjach możemy go dorwać za 24,99. Dostępny oczywiście w sklepie internetowym Avon oraz u konsultantek.

L'Oreal - Elvive - Extraordinary Clay - szampon i odżywka


Lubię szampony, odżywki oraz maski Elvive. Większość z nich miałam okazję przetestować i wiele sprawdziło się dobrze. Owszem, trafiają się buble, jednak sporadycznie (niedługo opiszę jeden z nich).  Linia Extraordinary Clay od razu mnie zainteresowała, gdyż dedykowana jest dla włosów przetłuszczających się u nasady, a suchych na końcach - czyli coś, z czym borykam się od dawna.


Włosy muszę myć co dwa dni, są dosyć przetłuszczające się przy czym codzienne mycie im nie służy. Są wtedy jeszcze gorsze. Chodzenie z tłustymi włosami nie należy do moich ulubionych zajęć, dlatego szukam czegoś co pozytywnie wpłynie na przedłużenie ich świeżości. Każde pozytywne efekty zauważam bardzo szybko i trzymam się takiej pielęgnacji póki nie przestaje ona satysfakcjonująco działać.

Z linii Extraordinary Clay w holenderskich drogeriach dostępne są:
 Produkty te nie zawierają silikonów.

Jako, że suchych szamponów używam bardzo rzadko gdyż niektóre z nich wywołują u mnie natychmiastowe podrażnienie i ekstremalny łupież, nie chciałam ryzykować i nie zdecydowałam się na jego zakup chociaż przyznam, że chciałabym sprawdzić, czy sprawuje się on tak samo dobrze jak inne produkty z linii Extraordinary Clay.


Extraordinary Clay - składy

Dzięki zawartości trzech glinek - glinka biała, glinka niebieska, glinka zielona włosy u nasady mają być swieże przez 72 godziny. Jak jest w rzeczywistości?

Pozytywne zaskoczenie! Szampon fajnie oczyszcza, nie pieni się zbyt mocno, włosy po nim są świeże, dobrze umyte, skóra głowy mocno oczyszczona przy czym nie jest podrażniona, a do tego miło nawilżona - to wszystko czego oczekuję od szamponu więc wielki plus.
Odżywka lekko nawilża włosy, są sypkie, błyszczące, po prostu fajnie wyglądające.

Po użyciu szamponu Extraordinary Clay zauważyłam lekkie przetłuszczenie dopiero pod koniec drugiego dnia. Na początku dnia trzeciego włosy wyglądały jeszcze dobrze, ale dla własnego komfortu wolałam już je umyć. Szamponu i odżywki używałam w duecie, dlatego nie wiem jak sprawdzą się osobno. Obydwa produkty są średnio wydajne, mają dosyć rzadką konsystencję, przez co produktu zużywamy nieco więcej niż trzeba.

Szampon i odżywka Extraordinary Clay na pewno zagoszczą u mnie na dłużej. Według mnie są to dobre produkty dla włosów przetłuszczających się, dla osób które chcą dobrze oczyścić skórę głowy, zredukować przetłuszczanie włosów u nasady oraz trochę nawilżyć włosy na długości.

Regularna cena szamponu i odżywki to 4,49 euro/szt. Przyznam, że jest to troche dużo, zważywszy na to, że są to średnio wydajne produkty. Jednak często pojawiają się na promocji "dwa za sześć euro" czy też "1+1 gratis".


SAMMYdress.com - zamówienie + wishlist

Sympatyczna Liancher z zespołu sklepu sammydress.com odezwała się do mnie z pytaniem, czy chciałabym wypróbować kilka rzeczy z ich asortymentu.

Oto, co wybrałam:

Jestem osobą typu "plus size" dlatego moje kroki skierowałam najpierw do tego działu. Wybrałam prostą, aczkolwiek interesującą czarną bluzkę z ciekawym elementem przy dekolcie.

Sammydress - Stylish Plus Size Criss Cross Top For Women (klik)




Kolejną rzeczą jest luźna bluzka w kratkę. Na zdjęciu wygląda bardzo fajnie, zobaczymy jak zaprezentuje się w rzeczywistości :)

Sammydress - Casual Stand-Up Collar Short Sleeve Plaid Loose-Fitting Blouse (klik)



Z działu gadżetów beauty zainteresował mnie... masażer, który pozwoli nam pozbyć się drugiego podbródka. Szczerze nienawidzę tej przypadłości, więc chwytam się nadziei, że masażer zadziała.

Sammydress - Mini Neckline Slimmer Neck Line Exerciser Thin Chin Massager Jaw Chin Roller (klik)

Z działu kosmetycznego zwróciłam uwagę na zestaw pędzli inspirowanych pędzlami Real Techniques. Jestem ciekawa ich jakości, ponieważ od 2012 roku posiadam oryginalne RT Core Collection, które do dziś sprawdzają się rewelacyjnie (moje wrażenia opisywałam tutaj).

Sammydress - Cosmetic 3 Pcs Aluminum Tube Fiber Facial Makeup Brushes Set (klik)

Jestem pozytywnie zaskoczona asortymentem sammydress.com, jeżeli rzeczy, które zamówiłam okażą się jakościowe to na pewno coś jeszcze dokupię. Paczka z moim zamówieniem powinna iść około 10-25 dni, po tym czasie napewno pokaże wam jak rzeczy wyglądają w tzw realu.

Kilka rzeczy z mojej listy życzeń (wishlist):

Rzadko kiedy decyduje się na włożenie kostiumu kąpielowego, trudno znaleźć mi taki, w którym czułabym się komfortowo. Propozycja od sammydress idealnie trafia w mój gust, wszystko co chciałabym aby było zakryte, jest zakryte. Mimo tego kostium nie jest nudny, gdyż ma ciekawe elementy typu "see through".

Sammydress - Sexy Round Neck See-Through Cut Out Plus Size One-Piece Swimwear (klik)

Fajne wydają mi się również "dziurawe" dżinsy. Wyglądają ciekawie i wygodnie. Nie miałam jeszcze takich, a bardzo mi się podobają.

Sammydress - Plus Size Chic Ripped Black Jeans (klik)


Jeżeli tak jak ja dorastałyście oglądając "Sailor Moon" ta torebka automatycznie skojarzy wam się z Luną :) Uważam, że jest bardzo urocza. SO CUTE!

Sammydress - Sweet Women's Crossbody Bag With Moon Print and Ear Pattern (klik)

Jeżeli jesteś ciekawa cen produktów, zapraszam do kliknięcia w zdjęcie/link. Daj mi znać w komentarzu, a ja odwdzięczę się tym samym jeżeli tego potrzebujesz.


Jakie są Wasze doświadczenia ze sklepem SAMMYdress.com?

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka