Obserwatorzy

Translate

Freeman - Charcoal and Black Sugar Facial Polishing Mask


Maska-peeling z węglem i czarnym cukrem towarzyszy mi już od kilku lat. Pojawiła się w ulubieńcach 2014 roku, gdzie nadmieniłam o niej kilka zdań:

Produkt z węglem oraz cukrem bardzo mnie zaciekawił, takie połączenie było dla mnie nowością. Wcześniej słyszałam same pozytywy o kosmetykach z węglem, więc produkt szybko wpadł do mojego koszyka.
Świetnie oczyszcza, pomógł mi w zredukowaniu nadmiernej produkcji sebum, co jest moim problemem od zawsze. Na pewno zostanie ze mną na długi czas.
Polecam dla osób z cerą tłustą oraz tym, którzy mają problem z rozszerzonymi porami.

Produkt rzeczywiście został ze mną na długo i na tyle wszedł w moją pielęgnacyjną rutynę, że przyzwyczaiłam się do niego... i trochę mi się znudził. Aż odkryłam go na nowo.



Producent proponuje dwa warianty użycia kosmetyku - możemy użyć go jako peeling (ma bardzo grube drobinki cukru) lub pozostawić przez 5-10 minut jako maseczkę. U mnie najlepiej sprawdza się, gdy najpierw wykonam peeling, a potem pozostawię na skórze przez około 8-10 minut. Dłuższe trzymanie maski według mnie nie ma sensu, ponieważ drobinki cukru zaczynają po prostu się rozpływać.

W konsystencji jest bardziej jak tradycyjny scrub, jednak jest bardzo gęsty i łatwo trzyma się na twarzy. Po nałożeniu przez kilka minut odczuwam przyjemne ciepło.



Jak już wspomniałam, produkt bardzo pomaga mi w zredukowaniu nadmiernej produkcji sebum. Bardzo pomógł mi również w zredukowaniu zaskórników w okolicy nosa.
Uwielbiam wykonywać nim peeling, dzięki grubym drobinom cukru czuję, że skóra jest mega oczyszczona.

Kosmetyk mimo tego, że doskonale oczyszcza, w żaden sposób nie wysusza skóry. Zmywa się bardzo łatwo, nie lepi się oraz nie brudzi. Jest bardzo wydajny, ja używam go 2x w tygodniu - tubka wystarcza mi na około 2-3 miesiące.

W Holandii maska-peeling dostępna jest w drogeriach Kruidvat, kosztuje 3,99 euro. W Polsce znajdziemy ją tutaj od 25 zł (warto zainwestować!).

7 komentarzy :

  1. Dotychczas jedynym używanym przeze mnie peelingiem był ten od Ziaji z serii Liście Manuka. Z chęcia jednak wypróbowałabym ten :) 25 zł to nie taka kosmiczna cena jeśli produkt miałby pomóc :) Na pewno się nad nim zastanowię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa peelingo maska :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. ostatnio widziałam jakąś recenzję takiej "czarnej" maski,według mnie to super sprawa,chętnie bym sprobowała!

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię tego typu produkty do mycia twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam do siebie na nowego posta i zachęcam do obserwowania,żeby być na bieżąco!

    OdpowiedzUsuń
  6. ooo widzę, że produkt warty uwagi!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam takich problemów, więc produkt zdecydowanie nie dla mnie. Ale dobrze, że u Ciebie się sprawdza.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz - w ramach rewanżu chętnie odwiedzę Twojego bloga:)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka