Obserwatorzy

Translate

Co ostatnio zużyłam? Denko 1/2017


Wpisy typu "projekt denko" motywują do szybszego zużywania kosmetyków. Myślę, że wśród osób, które są blogerami lub podczytują różnorakie blogi często pojawia się tendencja do gromadzenia kosmetyków, kupowania ich dzięki sugerowaniu się recenzjami czy poleceniami. W rezultacie kończymy z dużą ilością napoczętych kosmetyków, których ze względu na ilość nijak nie możemy wykończyć, ponieważ chcemy wypróbować to to i to naraz, ponieważ nasza ulubiona vlogerka/blogerka to poleca.  Ważne jest, aby czerpać przyjemność z używanych przez nas kosmetyków, ale sytuacja w której ilość fluidów czy kremów na naszej toaletce, szamponów, odżywek czy żeli stojących na naszej wannie nieco nas przytłacza, fajnie jest aby trochę zmotywować się do zużywania. Myślę, że takie wpisy w których możemy "pochwalić" się naszymi zużyciami i opiniami na temat zdenkowanych produktów, jest sytuacją jak najbardziej motywującą:)
  
Oto co udało mi się zużyć w ciągu ostatniego miesiąca:

Hair Wonder - Hair repair mask
Nie wiem, czy ta maska dała jakieś specjalne efekty. Owszem, pomogła mi gdy nieco rozjaśniłam włosy, wówczas je wyraźnie odżywiła i sprawiła, że nie było zbyt dużych zniszczeń, jednak później nie było już żadnego powalającego efektu - włosy były sypkie, nawilżone ale taki efekt osiągam za pomocą najzwyklejszej odżywki. Maska kosztowała około 7 euro, była bardzo niewydajna. Długość moich włosów sięga do pasa, 200 ml maski wystarczyło mi może na cztery użycia. Raczej nie kupię ponownie. Teraz w kolejce do wykończenia jest szampon i odżywka tej samej marki.

Guhl - blauwe malwa - Anti roos shampoo
Szampon silnie oczyszczający, tzw "rypacz". Świetny szampon, doskonale oczyszcza skórę głowy i działa przeciwłupieżowo. Było to moje drugie opakowanie, szampon jest mega wydajny, a jeżeli myjemy głowę metodą "kubeczkową" to starczy nam na wieki. Bardzo go lubię jednak na razie nie wrócę do niego ponownie, ponieważ teraz moim ulubieńcem jest inny szampon.

Garnier Loving Blends - Milde haver - shampoo & conditioner
Szampon i odżywka o przepięknym zapachu. Używałam obydwu kosmetyków do codziennego mycia, włosy po nich są rewelacyjnie miękkie. Jak już wspomniałam, linia ta pachnie cudownie mlekiem owsianym. Na pewno kupię ponownie, mam jeszcze odżywkę w sprayu z tej serii, która jest równie dobra.

Chilly - intieme wasemulsie
Uważam, że zaufany żel do higieny intymnej to podstawa. Bardzo ufam marce Chilly, wiem, że żele tej marki nigdy nie zawodzą i nie podrażniają. Zdenkowałam wersję z mentolem, jest ona bardzo odświeżająca. W użyciu jest już następne opakowanie, tym razem wariant niebieski.

Garnier - Skin Naturals - Zuiverende reinigingsgel
Żel oczyszczający do twarzy, używam go od kilku lat, miałam kilka opakowań jednak ostatnio stało się z nim coś dziwnego, ponieważ wogóle nie oczyszczał skóry. Owszem domywał resztki makijażu, jednak ciągle miałam uczucie brudnej twarzy. Może Garnier zmienił formułę produktu, bo nie wiem jak to wytłumaczyć. Czy kupię ponownie nie wiem.

Therme - Zen White Lotus - Rice Shower Scrub
Peeling do ciała z ryżowymi drobinkami, fajnie złuszcza. Drobinki sa średnio twarde, ale dają radę. Myślę, że trafi do mnie ponownie.

Odorex - Natural Fresh / Dove - Go fresh cucumber aloe
Bardzo dobre antyperspiranty o świeżych zapachach. Dobrze chronią przed zapachem potu, czuć ochronę przez cały dzień. Następcą jest Dove o zapachu trawy cytrynowej.


Mam nadzieję, że moja denkowa seria będzie pojawiać się częściej :)

8 komentarzy :

  1. Nie znam żadnego z tych produktów ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba żaden z tych kosmetyków nie jest dostępny w Polsce.
    Pamiętam, że gdy pracowałam w Belgii kusiły mnie kosmetyki Guhl, ale ostatecznie nic nie kupiłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Żadnego nie znam, ale denko imponujące :)

    OdpowiedzUsuń
  4. przyznam się szczerze, że chyba żadnego z tych kosmetyków nie miałam okazji spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaciekawiłaś mnie tym duetem Garniera - Loving Blends, bardzo lubię zapach mleczka owsianego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. zastanawiałam się oostatnio nad tym żelem Chilly , wiem, że są różne warianty .zamówię sobie

    OdpowiedzUsuń
  7. Rypacz mi się przyda, bo używam delikatnego bez SLSów i dużo emolientów.Obserwuję i pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Tez mam nadzieje, ze bedzie wiecej ;) z Guhla jeszcze nic nie miałam ale zastanawiam się nad szamponem piwnym. Ale jak na wlosomaniaczke przystalo... mam kilka szamponów i chce je zuzyc zanim kupie nowe .. ;) Odzywke z garniera mialam i fajna byla. Wczoraj akurat w rece mi wpadl ten zel do twarzy z Garniera i pomyślałam ze moze kupie ;) a stosowałaś go po oczyszczczeniu twarzy plynem micelarnym?? Ciekawa jestem:> co do ostatnich produktow to uzywam moj ulubiony dezodoranr adidad climatcool ale w Holandii nigdzie go nie mogę dostac a zapasy juz sie skonczyly i musze cos nowego wybrac:( moze wypróbuje dove :) a maske do wlosow widzialam gdzies ale chyba sklad mnie nie skusil. I tak mam 3 z kallosa jeszcze do wyprobowania 😅 pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz - w ramach rewanżu chętnie odwiedzę Twojego bloga:)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka