Obserwatorzy

Translate

Ulubieńcy 2017 - kolorówka

 W końcu zebrałam się aby spisać, co sprawdziło się u mnie w roku 2017. Bardzo lubię czytać takie wpisy, ponieważ zawszę coś podpatrzę i poznam różne opinie na temat wielu kosmetyków. Zapraszam do dalszego czytania, jeżeli jesteście zaciekawieni co znalazło się w moich ulubieńcach.



Jako bazy używałam lotion matujący od Oriflame. Kosmetyk szybko się wchłania oraz długotrwale matuje. Jego recenzję możecie przeczytać tutaj. W ubiegłym roku moim ulubionym fluidem był FIT ME Matte+Poreless od Maybelline. Świetnie współpracował z bazą, ale również solo, utrzymywał mat na długi czas, zwężał widocznie pory. Na twarzy wygląda bardzo naturalnie, jest lekki w konsystencji. Nie zdarzyło się żeby mnie zapchał. Podkładu używałam na zmianę z kremem BB od Nivea. Krem BB 6w1 Nivea jest typowym, drogeryjnym kremem BB. Jeżeli oczekujecie cudów to zawód będzie ogromny, ponieważ jest to po prostu krem z kolorem, który na szybko wyrówna koloryt cery. Ja go bardzo polubiłam, u mnie nadaje on efekt jakiego oczekuję od tego typu produktu. Dodatkowo fajnie nawilża, a jego zapach przypomina klasyczny krem Nivea. Może nie jest to produkt wybitny, ale u mnie sprawdza się na co dzień.



Kamuflaże - Catrice oraz Essence. Z początku używałam tylko kamuflażu od Catrice w odcieniu 05 Light Ivory, bardzo podoba mi się efekt jaki tworzy, wiele z was już go zna i wie, że można na nim polegać. W połowie roku zauważyłam, że Essence również posiada kamuflaż w swojej ofercie. Jest on nieco lżejszy niż kamuflaż Catrice. Najjaśniejszy odcień w palecie wpada w różowe tony, podczas gdy najjaśniejszy w ofercie Catrice jest bardziej żółtawy. Obydwa są bardzo trwałe i radzą sobie z mocnymi zasinieniami, czy niedoskonałościami.





Ulubione produkty do ust - w tej kategorii wygrał matt lip cream od Catrice. Jest to pomadka o wykończeniu matowo-satynowym o przemiłej, kremowej konsystencji. Moje serce podbił odcień 04 Plum Sucree, ubolewam nad tym, że była to pomadka w limitowanej kolekcji, mam nadzieję, że uda mi się znaleźć jej odpowiednik. Używałam jej w połączeniu z konturówkami Essence oraz Avon, które okazały się być nie do zdarcia.




Mam nawyk używania pomadek ochronnych i balsamów przez cały rok. O dziwo, najlepiej sprawdziła się najtańsza, supermarketowa pomadka ochronna, która super natłuszcza i nawilża, używałam jej zamiennie z balsamikiem o smaku wiśni. Super sprawdza się również kultowy Carmex.



Brwi i oczy - tutaj znalazły się produkty, które towarzyszą mi już, można powiedzieć, od lat. Klasyk w postaci kredki EyeBrow Stylist od Catrice jest chyba znany prawie wszystkim. Jej fajnym zamiennikiem może być o połowę tańsza (przynajmniej w Holandii) kredka od Essence, która sprawdza się równie dobrze.
Ulubionymi kredkami do oczu stały się żelowa kredka Avon Mark (kiedyś nazywała się Supershock) oraz Essence Extreme Lasting (recenzja tutaj). Niekwestionowanym ulubieńcem w kwestii maskary już od dwóch lat jest Maybelline Lash Sensational. Równolegle z nią używałam kilku innych maskar, w tym kultowy Lash Paradise Extatic od L'Oreal, jednak żaden tusz u mnie nie umywa się do Lash Sensational.





Ulubionym pudrem w zeszłym roku był MUA Pro Base prime+conceal. Jest to bardzo ciekawy kosmetyk, według producenta możemy nałożyć go jako bazę oraz jako puder wykańczająco-utrwalający. Współpracuje on z moim ulubionym podkładem (wyżej wspomniany Fit me), nadaje fajne satynowe wykończenie i matuje. Kropelki rozświetlające Catrice są również warte uwagi - możemy stosować je jako bazę pod podkład, mieszać je z podkładem albo używać ich solo jako rozświetlacza. Nadają one fajnego, delikatnego blasku. Baza pod cienie, którą serdecznie polecam to Prime&Fine od Catrice. Rzadko używam cieni, ponieważ brak mi umiejętności w kwestii malowania oczu, a kolejny problem to tłuste powieki, na których cienie szybko tracą estetyczny wygląd. Dzięki tej bazie problem tłustych powiek odszedł w zapomnienie, cienie nie rolują się a dodatkowo baza wydobywa z nich to, co najlepsze.



 Jak już wspomniałam, rzadko używam cieni ponieważ mam dwie lewe ręce, jeżeli chodzi o makijaż oczu. W okolicy moich urodzin dostałam od mamy paletkę cieni Magnifeyes firmy Rimmel. Bardzo spodobały mi się naturalne kolory, paletka świetnie nadaje się dla osób początkujących czy też mniej wprawionych w makijaż oczu. Kolory cieni są dobrze napigmentowane, na bazie Catrice utrzymują się i wyglądają według mnie bardzo fajnie. Kolejna rzeczą z którą mam problem, to perfekcyjna kreska. Bardzo zainteresował mnie eyeliner Wonderwing, którego zaletą jest  specyficzna końcówka w kształcie tzw jaskółki, którą możemy "odbić" końcówkę kreski a resztę łatwo dorysować. Dzięki temu moje kreski jakoś wyglądają.


Tak wyglądają moi kosmetyczni ulubieńcy roku 2017. Są to produkty łatwo dostępne w prawie każdej drogerii, nie są drogie a sprawdzają się naprawdę dobrze. Mam nadzieję przygotować jeszcze dwa wpisy o ulubieńcach pielęgnacyjnych oraz o ulubionych kosmetykach do włosów i skóry głowy.



9 komentarzy :

  1. Też lubię ten podkład z fit me ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O! też mam ten kamuflaż i jest dobry, ale podkład z tej serii niestety daje za matujący efekt :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Tez uwielbiam fit me. Polecam Catrice all matte plus ☺

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubiłam ten tusz lash sensational :) Z tego co pamiętam to zużyłam dwa czy nawet trzy opakowania hah

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie carmex śmierci na kilometr ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. oj ten krem bb z nivei robił u mnie takie plamy na buzi że szok :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz - w ramach rewanżu chętnie odwiedzę Twojego bloga:)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka